Po powrocie do domu Victoria od razu włączyła komputer i poczęła szukać adresów domów dziecka znajdujących się w okolicy. Chciała skontaktować się z dyrektorem w sprawie dzieci, które żyją same, bez jedzenia, ubrań.
-Jest!- Krzyknęła po chwili. -Mam dokładnie to, czego szukałam.-Powiedziała do siebie.
Po chwili wstała zza biurka i udała się do kuchni. Z szafek wyjęła 2 bochenki chleba, 2 pudełka herbaty, 4 tabliczki czekolady, paczkę makaronu, ryżu oraz kaszy. Następnie podeszła do lodówki, zaczęła wyciągać warzywa, owoce, 2 kartony mleka, śmietanę, jogurty i inne produkty. Spakowała wszystko starannie do dużych reklamówek i czym prędzej zadzwoniła po Michaela.
-Cześć Brat, mam do Ciebie mały biznes.
-Luzik. O co chodzi? - Dopytywał przyjaciel.
-Wpadniesz do mnie za 10 minut?
-Jasne, będę. Chociaż nie wiem co się święci bo po Tobie można się spodziewać wszystkiego. Dosłownie wszystkiego. - Zażartował Michael.
Po 15 minutach chłopak zjawił się pod domem przyjaciółki.
-5 minut spóźnienia. Wejdź na górę, pomożesz mi znieść te worki. - Powiedziała Vicky.
-Yyy.. okay. - Odparł z zaniepokojeniem Michael.
Dziewczyna oznajmiła koledze, żeby znów zaprowadził ją na tamto osiedle. Ten od razu domyślił się o co chodzi. Kiedy już doszli na wyznaczone miejsce, ujrzeli ten sam przerażający obrazek. Wszędzie aż 'krzyczało' biedą. Przyjaciele wręczyli głodnym dzieciom pożywienie i patrzyli z radością jak sieroty cieszą się z prezentu. Po godzinie Victoria wróciła do domu. Czuła się wyjątkowo dobrze. Niemalże zapomniała o swojej chorobie. Spojrzała do lustra z myślą, że wyzdrowiała i już nie uważa się za grubasa. Jednak stało się inaczej. Gdy tylko ujrzała odbicie wychudzonej, bladej dziewczyny, z jeszcze bardziej wystającymi kośćmi, dużymi oczami, w których widać było przemęczenie i niechęć do czegokolwiek, wykrzyknęła na cały głos: - Gruba świnia!
I zaczęła rzewnie płakać. Wszystko powróciło. Otworzyła szafkę, z której wypadło mnóstwo słodyczy, które przyniosła jej mama z nadzieją, że córka je lubi. Dziewczyna obżerała się wafelkami, batonikami, cukierkami i ciastkami nie przestając płakać. Całe ręce były w czekoladzie, to samo działo się z okolicami ust. Ludzie powiedzieliby, że wygląda jak 'świnia'.
- Jestem świnią! Nazwijmy rzeczy po imieniu! Nienawidzę siebie! Pierdolić to wszystko! - Krzyczała zrozpaczona.
Kiedy skończył jej się atak obżarstwa od razu pobiegła do łazienki i zaczęła wymiotować. Spędziła tam przeszło 2 godziny, była wycieńczona. Nie dała rady nawet podnieść się z podłogi. Przeczołgała się do pokoju i wdrapała na łóżko. Bała się, że jej rodzice coś zauważą. Miała drgawki i posiniała jeszcze bardziej. Po godzinie wróciła matka Victorii. Jak co dzień podała obiad do stołu.
-Mamo, zjem u siebie bo oglądam film i kiepsko się czuję! - Powiedziała Victoria.
Matka nic nie podejrzewając postawiła talerz z obiadem na biurku córki.
-Proszę, Twój obiad. Ryż z sosem, jak lubisz. - Powiedziała.
-Dziękuję. - Odpowiedziała dziewczyna z udawanym uśmiechem.
Po chwili wstała z łóżka, całą zawartość talerza wrzuciła do worka i położyła głęboko w szafce. Kiedy jej matka weszła do pokoju ucieszyła się, że dziewczyna lepiej się czuje.
-Smakowało? - Zapytała.
-Bardzo. Wiesz przecież, że uwielbiam Twoją kuchnię Mamo.
W szafce znalazły się też dania z wcześniejszych dni. Dziewczyna z obawy, że uwolni się brzydki zapach wyrzuciła 'resztki' przez okno, po czym wyszła, mówiąc, że umówiła się na mieście. Worki z jedzeniem zostawiła pod blokiem w kontenerze. Już nie miała żadnych wyrzutów sumienia, że marnuje pokarm. Chciała tylko być szczupła, choć od dawna taka była. Ataki obżarstwa, wymioty, ukrywanie jedzenia trwało jeszcze przeszło pół roku. Dziewczyna katowała się też ogromną ilością ćwiczeń, na które nie miała kompletnie sił. Całe dnie spędzała w domu, odizolowała się od świata. Niechętnie chodziła do szkoły, z nikim nie rozmawiała,często zdarzały się jej omdlenia. Wielu ludzi odwróciło się od niej, parę osób chciało jej pomóc, ta jednak nie oczekiwała od nikogo pomocy, lub też litości bo tak to nazywała. Z dnia na dzień wyglądała coraz gorzej tak samo się czuła. Po jakimś czasie przestała chodzić do szkoły, całymi dniami leżała w łóżku. Nie miała siły nawet wstać do toalety. Obiady 'jadała' w swoim pokoju. Nie chciała się przyznać nikomu do swojej choroby, wstydziła się tego. Jej rodzice wciąż niczego nie zauważali. Miała wrażenie, że nawet ci, których uważała za najlepszych przyjaciół odeszli od niej, miała na myśli Jared'a i Michaela. Nie mogła sobie poradzić ze stratą wszystkich ludzi, których kochała. Pewnego dnia zadzwonił telefon. Vactoria odebrała.
-Słucham.
-Cześć, słuchaj. Wiem, że nie powinienem dzwonić. Nawaliłem na całej linii ale muszę z Tobą porozmawiać. Mogę Cię odwiedzić? - Usłyszała.
Był to Jared, chłopak, za którym w głębi serca bardzo tęskniła. Kiedy usłyszała jego głos wróciły wszystkie wspomnienia. Te cudowne chwile spędzone razem. Na poduszkę Vicky spływały łzy, nic jednak nie odpowiadała.
-Ej, co jest? Ty płaczesz?! - Dopytywał się Jared, dziewczyna wciąż milczała, po czym rozłączyła się i rzuciła telefonem.
Przez kolejne dni nie miała żadnych wieści o chłopaku. Jej 'życie' toczyło się jak dawniej. Stwierdziła, że nie są jej potrzebni fałszywi przyjaciele, którzy są tylko na chwilę. Wróciła do szkoły, jej stopnie były bardzo niskie, nauczyciele dziwili się ponieważ Victoria była zawsze dobrą uczennicą. Dziewczyna czuła, że nie ma po co żyć, że wciąż jest gruba i nie chudnie. Miewała myśli samobójcze, jednak za bardzo bała się bólu.
Czy Victoria wyzdrowieje? Jak potoczą się dalsze losy bohaterów dowiecie się w kolejnych rozdziałach.
poniedziałek, 8 sierpnia 2011
piątek, 5 sierpnia 2011
Rozdział pierwszy - `..na zakręcie..`
"Drogi Pamiętniku,
Dzisiaj po dłuższym czasie spotkałam Ryana. Był z nią. Myślałam, że w końcu mi przeszło ale nie. W dalszym ciągu boli cholernie mocno. Czułam się jakby ktoś wydarł mi serce i napieprzał w nie listewką żeby zobaczyć co jest w środku a potem podeptał i zmieszał z błotem. Tak bez żadnych wyrzutów sumienia. Znów ogarnęło mnie to straszne uczucie - jakbym umarła za życia. Mam obok siebie osoby, które kocham, jednak żadna z nich nie jest w stanie zastąpić mi Jego. Tego miejsca w sercu nikt nie wypełni. Pamiętam dokładnie wszystkie nasze spotkania. To, jak spacerowaliśmy w deszczu trzymając się za ręce, wtedy wyciągnął mnie na środek ulicy, spojrzał mi głęboko w oczy tak, jak tylko On potrafił i powiedział 'Kochanie, jesteś dla mnie wszystkim.' po czym dotknął delikatnie moich ust swoimi. Wtedy właśnie po raz pierwszy się całowałam. Po chwili powiedziałam 'Nie wytrzymasz ze mną długo', on odpowiedział 'Nie wytrzymam bez Ciebie' i przytulił mnie mocno. Wtedy nie czułam nawet, że jestem cała przemoczona od deszczu, który padał coraz mocniej. Czułam jego ciepło, jego miłość." - zanotowała w swoim pamiętniku Victoria ocierając mokre od łez policzki. W tym czasie do pokoju weszła Mandy.
-Płakałaś?- Zapytała.
-Nie. Coś mi tylko wpadło do oka i nie mogę tego wyjąć.- Odpowiedziała zakłopotana Victoria z wzrokiem skierowanym w podłogę.
-Przede mną nie musisz udawać. Przecież się przyjaźnimy. -Zapewniała Mandy.
-Nie chcę o tym gadać, możesz zostawić mnie samą?-Mówiła Victoria.
-W żadnym wypadku! Zostanę tutaj z Tobą, możemy nawet milczeć.
-Nie rozumiesz, że chcę być sama?! - Krzyknęła z płaczem i wściekłością równocześnie Victoria.
Wtedy właśnie rozległo się pukanie do drzwi. Vicky wstała i poszła otworzyć. Jej oczom ukazał się Michael.
-Stary! co Ty tutaj robisz? - Zapytała ze zdziwieniem po czum rzuciła się na szyję przyjaciela, którego wówczas bardzo potrzebowała.
-Kotek, udusisz mnie. - Zażartował Michael. -Wpadłem bo musimy porozmawiać. - Dodał.
Uśmiech zszedł z twarzy dziewczyny. Nagle na korytarzu pojawiła się Mandy. -To ja już pójdę, trzymaj się jakoś. Zostawiam Cię w dobrych rękach, mam nadzieję. -Powiedziała.
Dziewczyny pożegnały się po czym Vicky zaprosiła Michaela do swojego pokoju, w którym pełno było zdjęć Ryana. Ściany były bardzo ciemne, niemalże czarne. Na ich powierzchni widniały narysowane korektorem przekreślone serca. Zasłony były zasłonięte tak, że do pokoju nie docierały żadne promienie słońca, jedynym oświetleniem była mała lampka stojąca na nocnej szafce, przy której leżało zdjęcie przedstawiające Michaela, Jareda oraz Vicky.
-Co się stało z tą radosną, cieszącą się z życia, walczącą o spełnienie marzeń, chętną do pomocy, przyjazną dziewczyną, którą znałem? - Zapytał Michael, nie zyskał jednak żadnej odpowiedzi. Victoria siedziała na łóżku jakby nieobecna. Chłopak wpatrywał się w nią ze smutkiem w oczach.W myślach miał obraz przyjaciółki sprzed kilku lat. Była szczęśliwą nastolatką, jego ukochaną siostrzyczką, teraz wyglądała jak wrak człowieka. Wspomnienia ją dobijały, nie mogła się od nich uwolnić.
-Wstawaj, idziemy!- Powiedział po chwili przyjaciel.
-No co Ty, nigdzie nie idę! Nie widzisz jak wyglądam? - Zapytała zażenowana Vicky.
-Idziemy Kotek, bez dyskusji.-Oznajmił podekscytowany chłopak.
Victoria zaczesała włosy w kucyk, zarzuciła na siebie za dużą bluzę z kapturem, w ten bowiem sposób chciała ukryć przed światem swoją chorobę. Nie mogła już nosić obcisłych ubrań bo wystawały jej kości, a jej ciało było niemalże fioletowe. Michael wziął ją za rękę i poszli. Przyjaciele szli wzdłuż ruchliwej ulicy. Dziewczyna źle się czuła, miała wrażenie, że wszyscy patrzą na nią z obrzydzeniem. Po 15 minutach doszli do bardzo biednej dzielnicy miasta. Tam dziewczyna zobaczyła, co to prawdziwy ból. Niespełniona miłość jest niczym w porównaniu do tego, co tam ujrzała. Przy starym, zardzewiałym trzepaku siedziała trójka dzieci. Były one wychudzone, głodne, miały podarte i brudne ubrania. Bawiły się 'w dom', miały jeść obiad. Na liściach, które miały służyć za talerze leżały robaki, kawałki spleśniałego chleba. Po policzkach Victorii poleciały łzy. Wtedy właśnie postanowiła odmienić swoje życie. Podziękowała przyjacielowi za to, co dla niej zrobił, że ją tam zaprowadził. W oczach dziewczyny pojawiła się dawna chęć walki.
-Lepiej? - Zapytał Michael.
-Dziękuję Ci jeszcze raz, teraz zrozumiałam. Już wiem, co chcę robić.- Odparła dziewczyna.
Chłopak przytulił 'siostrę', spojrzał w niebo i krzyknął z radością:
-Ludzie! wróciła moja ukochana siostrzyczka! Kocham Cię najbardziej na świecie!
Victoria uśmiechnęła się, po czym w jej oczach znów widać było smutek.
-Ej, co jest? Myślałem, że już zrozumiałaś.
-Zrozumiałam. Ale chodzi o coś innego. A w zasadzie o kogoś.
-Słucham..
-Brakuje mi Jared'a. Mało ze sobą rozmawiamy. Chciałabym, żeby znów było tak, jak kiedyś. Pamiętasz?
-Tego nie da się zapomnieć! Najpiękniejsze chwile naszego życia. Ale to wróci, zobaczysz.- Oznajmił chłopak z entuzjazmem w głosie.
Dzisiaj po dłuższym czasie spotkałam Ryana. Był z nią. Myślałam, że w końcu mi przeszło ale nie. W dalszym ciągu boli cholernie mocno. Czułam się jakby ktoś wydarł mi serce i napieprzał w nie listewką żeby zobaczyć co jest w środku a potem podeptał i zmieszał z błotem. Tak bez żadnych wyrzutów sumienia. Znów ogarnęło mnie to straszne uczucie - jakbym umarła za życia. Mam obok siebie osoby, które kocham, jednak żadna z nich nie jest w stanie zastąpić mi Jego. Tego miejsca w sercu nikt nie wypełni. Pamiętam dokładnie wszystkie nasze spotkania. To, jak spacerowaliśmy w deszczu trzymając się za ręce, wtedy wyciągnął mnie na środek ulicy, spojrzał mi głęboko w oczy tak, jak tylko On potrafił i powiedział 'Kochanie, jesteś dla mnie wszystkim.' po czym dotknął delikatnie moich ust swoimi. Wtedy właśnie po raz pierwszy się całowałam. Po chwili powiedziałam 'Nie wytrzymasz ze mną długo', on odpowiedział 'Nie wytrzymam bez Ciebie' i przytulił mnie mocno. Wtedy nie czułam nawet, że jestem cała przemoczona od deszczu, który padał coraz mocniej. Czułam jego ciepło, jego miłość." - zanotowała w swoim pamiętniku Victoria ocierając mokre od łez policzki. W tym czasie do pokoju weszła Mandy.
-Płakałaś?- Zapytała.
-Nie. Coś mi tylko wpadło do oka i nie mogę tego wyjąć.- Odpowiedziała zakłopotana Victoria z wzrokiem skierowanym w podłogę.
-Przede mną nie musisz udawać. Przecież się przyjaźnimy. -Zapewniała Mandy.
-Nie chcę o tym gadać, możesz zostawić mnie samą?-Mówiła Victoria.
-W żadnym wypadku! Zostanę tutaj z Tobą, możemy nawet milczeć.
-Nie rozumiesz, że chcę być sama?! - Krzyknęła z płaczem i wściekłością równocześnie Victoria.
Wtedy właśnie rozległo się pukanie do drzwi. Vicky wstała i poszła otworzyć. Jej oczom ukazał się Michael.
-Stary! co Ty tutaj robisz? - Zapytała ze zdziwieniem po czum rzuciła się na szyję przyjaciela, którego wówczas bardzo potrzebowała.
-Kotek, udusisz mnie. - Zażartował Michael. -Wpadłem bo musimy porozmawiać. - Dodał.
Uśmiech zszedł z twarzy dziewczyny. Nagle na korytarzu pojawiła się Mandy. -To ja już pójdę, trzymaj się jakoś. Zostawiam Cię w dobrych rękach, mam nadzieję. -Powiedziała.
Dziewczyny pożegnały się po czym Vicky zaprosiła Michaela do swojego pokoju, w którym pełno było zdjęć Ryana. Ściany były bardzo ciemne, niemalże czarne. Na ich powierzchni widniały narysowane korektorem przekreślone serca. Zasłony były zasłonięte tak, że do pokoju nie docierały żadne promienie słońca, jedynym oświetleniem była mała lampka stojąca na nocnej szafce, przy której leżało zdjęcie przedstawiające Michaela, Jareda oraz Vicky.
-Co się stało z tą radosną, cieszącą się z życia, walczącą o spełnienie marzeń, chętną do pomocy, przyjazną dziewczyną, którą znałem? - Zapytał Michael, nie zyskał jednak żadnej odpowiedzi. Victoria siedziała na łóżku jakby nieobecna. Chłopak wpatrywał się w nią ze smutkiem w oczach.W myślach miał obraz przyjaciółki sprzed kilku lat. Była szczęśliwą nastolatką, jego ukochaną siostrzyczką, teraz wyglądała jak wrak człowieka. Wspomnienia ją dobijały, nie mogła się od nich uwolnić.
-Wstawaj, idziemy!- Powiedział po chwili przyjaciel.
-No co Ty, nigdzie nie idę! Nie widzisz jak wyglądam? - Zapytała zażenowana Vicky.
-Idziemy Kotek, bez dyskusji.-Oznajmił podekscytowany chłopak.
Victoria zaczesała włosy w kucyk, zarzuciła na siebie za dużą bluzę z kapturem, w ten bowiem sposób chciała ukryć przed światem swoją chorobę. Nie mogła już nosić obcisłych ubrań bo wystawały jej kości, a jej ciało było niemalże fioletowe. Michael wziął ją za rękę i poszli. Przyjaciele szli wzdłuż ruchliwej ulicy. Dziewczyna źle się czuła, miała wrażenie, że wszyscy patrzą na nią z obrzydzeniem. Po 15 minutach doszli do bardzo biednej dzielnicy miasta. Tam dziewczyna zobaczyła, co to prawdziwy ból. Niespełniona miłość jest niczym w porównaniu do tego, co tam ujrzała. Przy starym, zardzewiałym trzepaku siedziała trójka dzieci. Były one wychudzone, głodne, miały podarte i brudne ubrania. Bawiły się 'w dom', miały jeść obiad. Na liściach, które miały służyć za talerze leżały robaki, kawałki spleśniałego chleba. Po policzkach Victorii poleciały łzy. Wtedy właśnie postanowiła odmienić swoje życie. Podziękowała przyjacielowi za to, co dla niej zrobił, że ją tam zaprowadził. W oczach dziewczyny pojawiła się dawna chęć walki.
-Lepiej? - Zapytał Michael.
-Dziękuję Ci jeszcze raz, teraz zrozumiałam. Już wiem, co chcę robić.- Odparła dziewczyna.
Chłopak przytulił 'siostrę', spojrzał w niebo i krzyknął z radością:
-Ludzie! wróciła moja ukochana siostrzyczka! Kocham Cię najbardziej na świecie!
Victoria uśmiechnęła się, po czym w jej oczach znów widać było smutek.
-Ej, co jest? Myślałem, że już zrozumiałaś.
-Zrozumiałam. Ale chodzi o coś innego. A w zasadzie o kogoś.
-Słucham..
-Brakuje mi Jared'a. Mało ze sobą rozmawiamy. Chciałabym, żeby znów było tak, jak kiedyś. Pamiętasz?
-Tego nie da się zapomnieć! Najpiękniejsze chwile naszego życia. Ale to wróci, zobaczysz.- Oznajmił chłopak z entuzjazmem w głosie.
***
Czy Michael znów wpadł na jakiś genialny pomysł? Co zamierza zrobić Victoria? Co dzieje się z Jared'em? Na te i inne pytania odpowiedzi znajdziecie śledząc kolejne rozdziały mojego opowiadania. Zachęcam do czytania.
POSTACIE
Victoria - ma 17 lat. Jej pasją jest śpiew,pisze własne teksty, lubi także rysować oraz pozować do zdjęć. Po przebytym zawodzie miłosnym twierdzi, że nie znajdzie już chłopaka, który pokocha ją prawdziwie. Czy będzie tak już na zawsze? A może ktoś odmieni jej poglądy?
Jared - ma 18 lat.Gra na gitarze elektrycznej,śpiewa oraz jeździ na deskorolce. Jego nowym hobby jest taniec. Zakochany po uszy w Victorii, swojej najlepszej przyjaciółce. Czy dziewczyna odwzajemni jego uczucie? Czytajcie.
Mandy - ma 17 lat, jest przyjaciółką Victorii. Chodzą razem do klasy, zawsze świetnie się rozumieją. Dziewczyny wraz z jeszcze jedną bratnią duszą - Evą, tworzą zgrane trio, są nierozłączne. Myślicie, że nic nie zmieni się w ich cudownym życiu? Zachęcam do czytania.
Michael - ma 18 lat, najlepszy kumpel Jared'a. Razem z nim jeździ na zawody skateboarding'owe, znają się od dziecka. Grał na basie w byłym zespole Victorii.
Ryan - ma 19 lat, były chłopak Victorii. Zerwał z dziewczyną z niewiadomych przyczyn. Jego obecna partnerka - Bianca, bezustannie chce zrujnować życie Victorii. Czy uda jej się tego dokonać?
Subskrybuj:
Posty (Atom)






