piątek, 5 sierpnia 2011

Rozdział pierwszy - `..na zakręcie..`

"Drogi Pamiętniku,
Dzisiaj po dłuższym czasie spotkałam Ryana. Był z nią. Myślałam, że w końcu mi przeszło ale nie. W dalszym ciągu boli cholernie mocno. Czułam się jakby ktoś wydarł mi serce i napieprzał w nie listewką żeby zobaczyć co jest w środku a potem podeptał i zmieszał z błotem. Tak bez żadnych wyrzutów sumienia. Znów ogarnęło mnie to straszne uczucie - jakbym umarła za życia. Mam obok siebie osoby, które kocham, jednak żadna z nich nie jest w stanie zastąpić mi Jego. Tego miejsca w sercu nikt nie wypełni. Pamiętam dokładnie wszystkie nasze spotkania. To, jak spacerowaliśmy w deszczu trzymając się za ręce, wtedy wyciągnął mnie na środek ulicy, spojrzał mi głęboko w oczy tak, jak tylko On potrafił i powiedział 'Kochanie, jesteś dla mnie wszystkim.' po czym dotknął delikatnie moich ust swoimi. Wtedy właśnie po raz pierwszy się całowałam. Po chwili powiedziałam 'Nie wytrzymasz ze mną długo', on odpowiedział 'Nie wytrzymam bez Ciebie' i przytulił mnie mocno. Wtedy nie czułam nawet, że jestem cała przemoczona od deszczu, który padał coraz mocniej. Czułam jego ciepło, jego miłość." - zanotowała w swoim pamiętniku Victoria ocierając mokre od łez policzki. W tym czasie do pokoju weszła Mandy.
-Płakałaś?- Zapytała.
-Nie. Coś mi tylko wpadło do oka i nie mogę tego wyjąć.- Odpowiedziała zakłopotana Victoria z wzrokiem skierowanym w podłogę.
-Przede mną nie musisz udawać. Przecież się przyjaźnimy. -Zapewniała Mandy.
-Nie chcę o tym gadać, możesz zostawić mnie samą?-Mówiła Victoria.
-W żadnym wypadku! Zostanę tutaj z Tobą, możemy nawet milczeć.
-Nie rozumiesz, że chcę być sama?! - Krzyknęła z płaczem i wściekłością równocześnie Victoria.
Wtedy właśnie rozległo się pukanie do drzwi. Vicky wstała i poszła otworzyć. Jej oczom ukazał się Michael.
-Stary! co Ty tutaj robisz? - Zapytała ze zdziwieniem po czum rzuciła się na szyję przyjaciela, którego wówczas bardzo potrzebowała.
-Kotek, udusisz mnie. - Zażartował Michael. -Wpadłem bo musimy porozmawiać. - Dodał.
Uśmiech zszedł z twarzy dziewczyny. Nagle na korytarzu pojawiła się Mandy. -To ja już pójdę, trzymaj się jakoś. Zostawiam Cię w dobrych rękach, mam nadzieję. -Powiedziała.
Dziewczyny pożegnały się po czym Vicky zaprosiła Michaela do swojego pokoju, w którym pełno było zdjęć Ryana. Ściany były bardzo ciemne, niemalże czarne. Na ich powierzchni widniały narysowane korektorem przekreślone serca. Zasłony były zasłonięte tak, że do pokoju nie docierały żadne promienie słońca, jedynym oświetleniem była mała lampka stojąca na nocnej szafce, przy której leżało zdjęcie przedstawiające Michaela, Jareda oraz Vicky.
-Co się stało z tą radosną, cieszącą się z życia, walczącą o spełnienie marzeń, chętną do pomocy, przyjazną dziewczyną, którą znałem? - Zapytał Michael, nie zyskał jednak żadnej odpowiedzi. Victoria siedziała na łóżku jakby nieobecna. Chłopak wpatrywał się w nią ze smutkiem w oczach.W myślach miał obraz przyjaciółki sprzed kilku lat. Była szczęśliwą nastolatką, jego ukochaną siostrzyczką, teraz wyglądała jak wrak człowieka. Wspomnienia ją dobijały, nie mogła się od nich uwolnić.
-Wstawaj, idziemy!- Powiedział po chwili przyjaciel.
-No co Ty, nigdzie nie idę! Nie widzisz jak wyglądam? - Zapytała zażenowana Vicky.
-Idziemy Kotek, bez dyskusji.-Oznajmił podekscytowany chłopak.
Victoria zaczesała włosy w kucyk, zarzuciła na siebie za dużą bluzę z kapturem, w ten bowiem sposób chciała ukryć przed światem swoją chorobę. Nie mogła już nosić obcisłych ubrań bo wystawały jej kości, a jej ciało było niemalże fioletowe. Michael wziął ją za rękę i poszli. Przyjaciele szli wzdłuż ruchliwej ulicy. Dziewczyna źle się czuła, miała wrażenie, że wszyscy patrzą na nią z obrzydzeniem. Po 15 minutach doszli do bardzo biednej dzielnicy miasta. Tam dziewczyna zobaczyła, co to prawdziwy ból. Niespełniona miłość jest niczym w porównaniu do tego, co tam ujrzała. Przy starym, zardzewiałym trzepaku siedziała trójka dzieci. Były one wychudzone, głodne, miały podarte i brudne ubrania. Bawiły się 'w dom', miały jeść obiad. Na liściach, które miały służyć za talerze leżały robaki, kawałki spleśniałego chleba. Po policzkach Victorii poleciały łzy. Wtedy właśnie postanowiła odmienić swoje życie. Podziękowała przyjacielowi za to, co dla niej zrobił, że ją tam zaprowadził. W oczach dziewczyny pojawiła się dawna chęć walki.
-Lepiej? - Zapytał Michael.
-Dziękuję Ci jeszcze raz, teraz zrozumiałam. Już wiem, co chcę robić.- Odparła dziewczyna.
Chłopak przytulił 'siostrę', spojrzał w niebo i krzyknął z radością:
-Ludzie! wróciła moja ukochana siostrzyczka! Kocham Cię najbardziej na świecie!
Victoria uśmiechnęła się, po czym w jej oczach znów widać było smutek.
-Ej, co jest? Myślałem, że już zrozumiałaś.
-Zrozumiałam. Ale chodzi o coś innego. A w zasadzie o kogoś.
-Słucham..
-Brakuje mi Jared'a. Mało ze sobą rozmawiamy. Chciałabym, żeby znów było tak, jak kiedyś. Pamiętasz?
-Tego nie da się zapomnieć! Najpiękniejsze chwile naszego życia. Ale to wróci, zobaczysz.- Oznajmił chłopak z entuzjazmem w głosie.
***

Czy Michael znów wpadł na jakiś genialny pomysł? Co zamierza zrobić Victoria? Co dzieje się z Jared'em? Na te i inne pytania odpowiedzi znajdziecie śledząc kolejne rozdziały mojego opowiadania. Zachęcam do czytania.

1 komentarz: