poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Rozdział drugi - `..to nie tak, że się poddałam..`

Po powrocie do domu Victoria od razu włączyła komputer i poczęła szukać adresów domów dziecka znajdujących się w okolicy. Chciała skontaktować się z dyrektorem w sprawie dzieci, które żyją same, bez jedzenia, ubrań.
-Jest!- Krzyknęła po chwili. -Mam dokładnie to, czego szukałam.-Powiedziała do siebie.
Po chwili wstała zza biurka i udała się do kuchni. Z szafek wyjęła 2 bochenki chleba, 2 pudełka herbaty, 4 tabliczki czekolady, paczkę makaronu, ryżu oraz kaszy. Następnie podeszła do lodówki, zaczęła wyciągać warzywa, owoce, 2 kartony mleka, śmietanę, jogurty i inne produkty. Spakowała wszystko starannie do dużych reklamówek i czym prędzej zadzwoniła po Michaela.
-Cześć Brat, mam do Ciebie mały biznes.
-Luzik. O co chodzi? - Dopytywał przyjaciel.
-Wpadniesz do mnie za 10 minut?
-Jasne, będę. Chociaż nie wiem co się święci bo po Tobie można się spodziewać wszystkiego. Dosłownie wszystkiego. - Zażartował Michael.
Po 15 minutach chłopak zjawił się pod domem przyjaciółki.
-5 minut spóźnienia. Wejdź na górę, pomożesz mi znieść te worki. - Powiedziała Vicky.
-Yyy.. okay. - Odparł z zaniepokojeniem Michael.
Dziewczyna oznajmiła koledze, żeby znów zaprowadził ją na tamto osiedle. Ten od razu domyślił się o co chodzi. Kiedy już doszli na wyznaczone miejsce, ujrzeli ten sam przerażający obrazek. Wszędzie aż 'krzyczało' biedą. Przyjaciele wręczyli głodnym dzieciom pożywienie i patrzyli z radością jak sieroty cieszą się z prezentu. Po godzinie Victoria wróciła do domu. Czuła się wyjątkowo dobrze. Niemalże zapomniała o swojej chorobie. Spojrzała do lustra z myślą, że wyzdrowiała i już nie uważa się za grubasa. Jednak stało się inaczej. Gdy tylko ujrzała odbicie wychudzonej, bladej dziewczyny, z jeszcze bardziej wystającymi kośćmi, dużymi oczami, w których widać było przemęczenie i niechęć do czegokolwiek, wykrzyknęła na cały głos: - Gruba świnia!
I zaczęła rzewnie płakać. Wszystko powróciło. Otworzyła szafkę, z której wypadło mnóstwo słodyczy, które przyniosła jej mama z nadzieją, że córka je lubi. Dziewczyna obżerała się wafelkami, batonikami, cukierkami i ciastkami nie przestając płakać. Całe ręce były w czekoladzie, to samo działo się z okolicami ust. Ludzie powiedzieliby, że wygląda jak 'świnia'.
- Jestem świnią! Nazwijmy rzeczy po imieniu! Nienawidzę siebie! Pierdolić to wszystko! - Krzyczała zrozpaczona.
Kiedy skończył jej się atak obżarstwa od razu pobiegła do łazienki i zaczęła wymiotować. Spędziła tam przeszło 2 godziny, była wycieńczona. Nie dała rady nawet podnieść się z podłogi. Przeczołgała się do pokoju i wdrapała na łóżko. Bała się, że jej rodzice coś zauważą. Miała drgawki i posiniała jeszcze bardziej. Po godzinie wróciła matka Victorii. Jak co dzień podała obiad do stołu.
-Mamo, zjem u siebie bo oglądam film i kiepsko się czuję! - Powiedziała Victoria.
Matka nic nie podejrzewając postawiła talerz z obiadem na biurku córki.
-Proszę, Twój obiad. Ryż z sosem, jak lubisz. - Powiedziała.
-Dziękuję. - Odpowiedziała dziewczyna z udawanym uśmiechem.
Po chwili wstała z łóżka, całą zawartość talerza wrzuciła do worka i położyła głęboko w szafce. Kiedy jej matka weszła do pokoju ucieszyła się, że dziewczyna lepiej się czuje.
-Smakowało? - Zapytała.
-Bardzo. Wiesz przecież, że uwielbiam Twoją kuchnię Mamo.
W szafce znalazły się też dania z wcześniejszych dni. Dziewczyna z obawy, że uwolni się brzydki zapach wyrzuciła 'resztki' przez okno, po czym wyszła, mówiąc, że umówiła się na mieście. Worki z jedzeniem zostawiła pod blokiem w kontenerze. Już nie miała żadnych wyrzutów sumienia, że marnuje pokarm. Chciała tylko być szczupła, choć od dawna taka była. Ataki obżarstwa, wymioty, ukrywanie jedzenia trwało jeszcze przeszło pół roku. Dziewczyna katowała się też ogromną ilością ćwiczeń, na które nie miała kompletnie sił. Całe dnie spędzała w domu, odizolowała się od świata. Niechętnie chodziła do szkoły, z nikim nie rozmawiała,często zdarzały się jej omdlenia. Wielu ludzi odwróciło się od niej, parę osób chciało jej pomóc, ta jednak nie oczekiwała od nikogo pomocy, lub też litości bo tak to nazywała. Z dnia na dzień wyglądała coraz gorzej tak samo się czuła. Po jakimś czasie przestała chodzić do szkoły, całymi dniami leżała w łóżku. Nie miała siły nawet wstać do toalety. Obiady 'jadała' w swoim pokoju. Nie chciała się przyznać nikomu do swojej choroby, wstydziła się tego. Jej rodzice wciąż niczego nie zauważali. Miała wrażenie, że nawet ci, których uważała za najlepszych przyjaciół odeszli od niej, miała na myśli Jared'a i Michaela. Nie mogła sobie poradzić ze stratą wszystkich ludzi, których kochała. Pewnego dnia  zadzwonił telefon. Vactoria odebrała.
-Słucham.
-Cześć, słuchaj. Wiem, że nie powinienem dzwonić. Nawaliłem na całej linii ale muszę z Tobą porozmawiać. Mogę Cię odwiedzić? - Usłyszała.
Był to Jared, chłopak, za którym w głębi serca bardzo tęskniła. Kiedy usłyszała jego głos wróciły wszystkie wspomnienia. Te cudowne chwile spędzone razem. Na poduszkę Vicky spływały łzy, nic jednak nie odpowiadała.
-Ej, co jest? Ty płaczesz?! - Dopytywał się Jared, dziewczyna wciąż milczała, po czym rozłączyła się i rzuciła telefonem.
Przez kolejne dni nie miała żadnych wieści o chłopaku. Jej 'życie' toczyło się jak dawniej. Stwierdziła, że nie są jej potrzebni fałszywi przyjaciele, którzy są tylko na chwilę. Wróciła do szkoły, jej stopnie były bardzo niskie, nauczyciele dziwili się ponieważ Victoria była zawsze dobrą uczennicą. Dziewczyna czuła, że nie ma po co żyć, że wciąż jest gruba i nie chudnie. Miewała myśli samobójcze, jednak za bardzo bała się bólu.


Czy Victoria wyzdrowieje? Jak potoczą się dalsze losy bohaterów dowiecie się w kolejnych rozdziałach.

3 komentarze:

  1. Kiedy będą dalsze części ? Mi się bardzo podoba i z niecierpliwością czekam na 3 rozdział ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. fajny ;D + czekam na kolejny rozdział . ; )

    zapraszam do mnie . : *

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy będzie ciąg dalszy?
    Przestałaś już pisać????

    Wciągnęła mnie twoja opowieść.
    Fajnie piszesz

    + zapraszam do mnie juust-youu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń